ZWiK po godzinach

Pasja dwóch kółek

Przedstawiamy Państwu sylwetkę kolejnego „Pracownika z pasją”. Stanisław Janik – lat 39. Jego pasja to jazda na rowerze, w ciągu roku pokonuje kilka tysięcy kilometrów. Pierwszy rower na którym zaczął robić dłuższe trasy to była kolarzówka Romet Passat, na której dojeżdżał do dziewczyny, połączył wówczas dwie miłości i zaraził swoją pasją również przyszłą żonę. Wakacje spędzali na rowerze, co 17 lat temu nie było tak popularne. Wisła, Ustroń, Lądek Zdrój, Stronie Śląskie, Głuchołazy to miejsca od których zaczynali swoje podróże z wypchanymi sakwami na rowerach.
W obecnej chwili wypady na rowerze są dłuższe a nawet wyczynowe. Najdłuższą trasę jaką pokonał Staszek w ciągu jednego dnia to odcinek 286 km (dwukrotnie – w 2006 i 2012 r.) jadąc przez Czechy na Słowację i wracając do domu.
Przebieg trasy: Modzurów – Racibórz – Bohumin – Ostrawa – Frydek Mistek – Frydlant nad Ostravici – Bila (Słowacja) – Čadca (Słowacja) – Skalite – Zwardoń – Koniaków – Wisła – Ustroń – Cieszyn – Karvina – Bohumin – Modzurów
W tym roku natomiast pokonał ze swoim kolegą Rafałem Mocniakiem trasę 232 km
Przebieg trasy: Modzurów – Racibórz – Cieszyn – Ustroń –Wisła – Kubalonka – Istebna – Jablunkow – Orlowa – Bohumin- Racibórz-Modzurów
W 2008 roku Staszek wraz z kolegami: Adrian Kupka, Aleksander Pośpiech, Rafał Mocniak ze ZWiK Sp. z o.o. pokonali rowerami trasę na Pradziada. Była to dla wszystkich wspaniała przygoda, która pamiętają do dziś.
W dalszych planach do realizacji jest sprawdzenie się w jeździe na rowerze po Austrii i pokonanie kilku przełęczy. Staszek ma świetny trening ponieważ jak tylko zaczyna się sezon to do pracy dojeżdża rowerem robiąc ok. 35 km dziennie.
Rower to wspaniały relaks i daje niesamowite uczucie wolności, kto raz tego doświadczy to już z tego nie zrezygnuje.

Pasja bębnienia

W kolejnej odsłonie cyklu „Pracownicy z pasją” po pracownikach zafascynowanych lataniem, pływaniem po rzekach i zbijaniem kręgli nadszedł czas na pasje muzyczne. Prezentujemy więc sylwetkę kolejnego „pracownika z pasją”. Darek Kosik – lat 34, perkusista w zespole PATAFIANS MASTA. Ma dwie córki, starsza gra na skrzypcach a młodsza śpiewa.
Na perkusji czyli „garach” Darek zaczął grać pod koniec szkoły podstawowej. Wracając do domu najpierw schodził do piwnicy gdzie ćwiczył na perkusji, potem dopiero szedł do domu. Muzyka w jego rodzinie przewijała się od pokoleń, a jemu towarzyszy od dziecka. W świat muzyczny wciągnął go starszy brat, który gra na gitarze i ma swój zespół w Londynie. Perkusja zawsze pociągała Darka, na koncertach czy przy słuchaniu muzyki skupiał się i zwracał uwagę na ten właśnie instrument.
W graniu miał dłuższą przerwę, ponieważ założył rodzinę i przybyło obowiązków. Ale wrócił do swoich „garów,” a żona wspiera go w samorealizacji. Jak tylko ma możliwość to oddaje się swojej pasji.
Darek ze swoim zespołem PATAFIANS MASTA obecnie ma próby w Domu Kultury w Dziergowicach. Swoje granie traktują „na luzie” i z dystansem: „gramy, żeby grać”. Robią to dla siebie bo to ich pasja, a jak przy okazji to się komuś podoba to mają podwójną satysfakcję. Ich muzyka – jak mówi Darek – to efekt tego czego słuchają, a słuchają ostrej muzyki. Na pytanie czy pasje muzyczne nie wpływają negatywnie na życie rodzinne Darek Kosik odpowiada:
„Trzeba podziwiać żony, które godzą się na to, żeby przejąć obowiązki rodzinne, kiedy my realizujemy się w swoich pasjach”.

A tu kilka filmików z występów Darka Kosika z zespołem:


Kulanie z pasją

Maciej Basista – lat 58 – pracownik ZWiK Sp. z o.o. Lubi różne dyscypliny sportu, a możliwość odkrywania przyjemności z ich uprawiania pokazał mu jego nauczyciel wychowania fizycznego.
Swoją przygodę z kręglami rozpoczął w 1983 roku na kręgielni w Raciborzu, która mieściła się wówczas na ul. Słowackiego. Była to kręgielnia dla prawdziwych amatorów – jednotorowa z ręcznym ustawianiem noszeniem i podawaniem kul.
Obecnie Maciek gra w Severomorawska devize – 4 liga czeska w barwach klubu Hagemann Opava. Jego drużyna zajęła 6 miejsce w lidze. W oficjalnych wynikach w lidze czeskiej Maciek zajmuje 30 miejsce na 77 uczestników.
Cały urok gry w kręgle to są rzuty do zbieranych czyli rzucamy do tego co zostało. Jak mówi Maciek do gry w kręgle trzeba mieć talent, a żeby dobrze grać w kręgle: to trzeba po prostu grać.
Na swoim koncie ma wiele sukcesów, ale ponieważ jest skromnym człowiekiem nie lubi się chwalić.
W 2008 r. w Mistrzostwach Świata Weteranów w Kranju na Słowenii zdobył 7 miejsce.
W 2009r. w Mistrzostwach Polski Seniorów w Poznaniu na kręgielni „Czarna Kula” zajął mistrzowskie I miejsce.
15-16 czerwca 2013r. brał udział w Mistrzostwach Polski w kręglach do pełnych w Brzesku, gdzie zabrakło 1 kręgla, żeby dostać się do finału. Ostatecznie zajął 27 miejsce z wynikiem 359 kręgli.

Informację o Macieju i jego pasji bardzo często znaleźć można na łamach różnych portali internetowych.

http://skk.pzkregl.pl/2013/05/20/mistrzostwa-polski-seniorow-a-2/
http://www.raciborz.com.pl/raciborscy-kreglarze-wsrod-najlepszych-w-mistrzostwach-kraju,30052.html
http://www.naszraciborz.pl/site/art/2-sport/0-/24387-kreglarze-wracaja-do-rywalizacji.html

W jego pasji i podróżach po Czechach, Słowacji, Słowenii, Austrii i Niemczech towarzyszy mu żona, która go wspiera i kibicuje na meczach.

 

Relaks na wodzie

Adrian Kupka (45 lat) i Artur Kalemba (43 lata) – pracownicy ZWiK Sp. z o.o., którzy brali udział w XIV Międzynarodowym Spływie Pływadeł rzeką Odrą „Pływadło 2013”. Dla Adriana była to już druga przygoda ze spływem po Odrze na tratwie, którą budował wraz z przyjaciółmi, a dla Artura pierwsza. Wraz z Adrianem który był kapitanem płynęli: syn Hubert, Artur – II kapitan z dziećmi Dominiką i Pawłem oraz ich kolega Sebastian z narzeczoną Justyną.
Tratwa zbudowana była z 12 stalowych beczek i miała wyporność 2400 kg. Budowa pierwszej tratwy na spływ w 2012 r. trwała 2 tygodnie – oczywiście w ramach czasu wolnego. Pod potrzeby tegorocznego spływu tratwa została wydłużona o 1,5 m – przebudowa i mała modyfikacja zajęła tylko tydzień. Na pokładzie był grill, lodówka wodna a wspaniałego efektu wizualnego dostarczała kurtyna wodna, wypożyczona ze ZWiK Sp. z o.o. dzięki uprzejmości Zarządu Spółki. Pływadło napędzane było siłą mięśni uczestników, a do pokonania był dystans maratoński 42 km, co wymagało doskonałej kondycji. Cała załoga jest zgodna, że była to świetna forma wypoczynku i już planują spływy kajakiem w czasie wakacji.
Adrian i Artur połknęli bakcyla spływu po Odrze i zależało im, żeby zarazić tą pasją swoje dzieci. Chcieli pokazać inną formę zabawy i spędzania czasu – odciągnąć ich od komputerów. Dlatego zaangażowali je do pomocy przy budowie pływadła i zabrali na pokład. Okazało się, że był to wspaniały pomysł.
Uczestnictwo w „Pływadłach” bardzo wciąga – poznaje się wspaniałych ludzi, nie czuje się rywalizacji, wszyscy sobie pomagają a podczas całego spływu panuje sielska atmosfera.
Woda to potężny żywioł i trzeba mieć do niej respekt, ale umożliwia też wspaniały relaks.

Podniebna pasja

Zgodnie z zapowiedzią w ramach cyklu Pracownicy z pasją prezentujemy pierwszego z naszych pracowników.
Janusz Pocendek – lat 54. Pracownik działu oczyszczalni ścieków ZWiK Sp. z o.o. w Raciborzu. Jego pasje to krótkofalarstwo i loty paralotnią.
Krótkofalarstwem zainteresował się w dzieciństwie, chcąc porozumiewać się z całym światem musiał poznać język angielski więc zaczął sam się go uczyć. Udało mu się i dziś ma przyjaciół na całym świecie. Posiada licencję I stopnia na krótkofalarstwo.
Latanie natomiast pociągało go od dziecka, pierwszy statek powietrzny zrobił ze skrzynki na owoce. Swoje marzenie pielęgnował i nigdy z niego nie zrezygnował. W wieku 30 lat miał pierwsze podejście na licencję pilota, ale wówczas na pierwszym planie była rodzina. Do swojej pasji wrócił kiedy córka dorosła. W wieku 52 lat wykonał pierwszy lot we Włoszech nad pasmem górskim Monte Grappa. Uważa, że jest to najbezpieczniejszy sport lotniczy na świecie. Poleca do nauki szkołę latania „ALTI” z Międzybrodzia Żywieckiego. Na początku można latać na sprzęcie szkoły. Lot paralotnią trwa od kilkunastu minut do kilku godzin przy dobrych warunkach pogodowych. W powietrzu można czuć się bardzo bezpiecznie.
Dzięki swojej pasji poznał wielu wspaniałych ludzi, ponieważ nigdy nie lata się samemu. Niesamowitych wrażeń i przeżyć daje uprawianie tego sportu, a najpiękniej jest wówczas jak ma się pod sobą „kołderkę” z chmur.
Pan Janusz mówi o sobie, że jest „egoistą” , bo robi to wszystko dla siebie. Uważa, że człowiek powinien wyznaczyć sobie cel i dążyć do jego realizacji.
Jego motto życiowe brzmi:„Jak człowiek zanurzy się w błękicie to pokona wszystkie przeciwności losu”